//////

PRZECIWNE PRZYPADKI

Dziwojadki bywają naprawdę przedziwne, a nieraz zabawne. Kiedyś byłam świadkiem, jak ojciec trzymał dziecko nad włączoną pralką „Frania”, stopki malucha pieściła wirująca woda, a mama łyżką wkładała pokarm prosto do buzi. Nie uwierzyłabym, gdybym tego sama nie widziała. Natomiast puf-puf, czyli łyżka będąca pociągiem wjeżdżającym do buzi — to wcale nierzadki widok. Niekiedy jest to samolocik. Na­tomiast samochody za oknem służą najczęściej do odwrócenia uwa­gi dziecka i tylko sporadycznie „wjeżdżają do tunelu”. Wcale nie tak rzadko dziwojadki, podobnie jak mały Stasio Lem, jedzą pod stołem lub siedząc na podłodze. Są takie dzieci, które każ­dy pokarm chcą brać do rączki, albo chcą jeść tak jak piesek. Mó­wiono mi też o chłopcu, który w czasie jedzenia nakładał sobie na głowę garnek i na zmianę: to jadł, to bębnił łyżką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *